Nie potrafię tego zapomnieć... Wspomnienia nie mają zamiaru opuścić mojej głowy... Uczucia obciążają mnie... Myśli są niespokojne... Po tym wszystkim powinno być inaczej... Ale nadal to widzę... Czuję... Myślę... Tamten dzień... Tamten cholerny dzień... Zniszczył wszystko... Wtedy kiedy zaczynało się układać...
Myśl powrotu do domu o normalnej porze bardzo mnie uszczęśliwiała, ciągłe próby z chłopakami pozbawiały mnie zwykłej codzienności. Do tego kłopoty z policją. Nie powinny mieć w ogóle miejsca w moim życiu. Nigdy nie miałem nic do czynienia z morderstwami... Nigdy nie chciałem mieć. Znalazłem się tylko w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Niestety nikt nie chciał w to uwierzyć. Moi rodzice odwrócili się ode mnie. Nie chcieli znać. Czułem się zdradzony, odrzucony. Nie mogłem zrozumieć ich zachowania. Tego jak mogli to zrobić. Uwierzyć, że byłbym do tego zdolny. Do morderstwa... Ja? Zostali tylko chłopcy, oni uwierzyli. Nie pozwolili upaść, okazali się jedynymi osobami, które potrafiły mną potrząsnąć...które nie pozwoliły popaść w paranoję. Tylko moje życie na dawało szansy na powrót do normalności... Ciągle działo się coś złego. Nie byłem w stanie powstrzymać ciągu zdarzeń, które powodowały ten "burdel" w moim życiu... Otworzyłem ciężkie drzwi z niesmakiem. Minęło już tak dużo czasu, a ja nadal nie mogłem stłumić w sobie emocji, które towarzyszyły mi przy każdym przekroczeniu progu tego domu. Odkąd moi rodzice się wyprowadzili... To było po prostu trudne... Spojrzałem przed siebie. Zauważyłem, że brakuje jednej, lecz bardzo ważnej rzeczy. Listu. Co siedem dni, na podłodze, po wejściu do domu znajdowalem list z groźbą. Bylem zaniepokojony jego brakiem... Czy to mogło oznaczać kolejne kłopoty? Czy może moje życie miało wreszcie wrócić do normy? Nie wiedziałem, ale nie dawało mi to spokoju. Powoli zbliżał się wieczór, niedługo mieli przyjść do mnie chłopcy. Obejrzeć jakiś film, zrobić cokolwiek bym nie musiał być tu sam przez 24 godziny. Co ostatnio zdarzało się zbyt często. Włączyłem cicho muzykę i próbowałem się odstresować. Brak listu jednak wciąż zajmował moje myśli. Nawet piosenka "Linkin Park - Blackbirds" nie potrafiła sprawić bym przestał się denerwować. Powtarzałem w głowie słowa piosenki dopóki nagle nie została wyłączona. Lecz nie tylko ona... W całym mieszkaniu zapanowała ciemność, co oznaczało brak prądu. Mój oddech przyspieszył, stał się cięższy. Nie byłem pewny tego co się właśnie dzieje. Usłyszałem głośny trzask drzwi. Drzwi, które jeszcze kilka minut temu były zamknięte. Zobaczyłem jedynie cień. Spojrzałem przed siebie i ujrzałem sylwetkę człowieka, którego po raz ostatni widziałem w ciemnej uliczce dwa miesiące temu.
- Ty... Wróciłeś... - Byłem zszokowany. Czułem, że miał ochotę się zaśmiać, że mój strach go wyraźnie bawił.
- Wróciłem po ciebie Connor. Czas by się pożegnać - usłyszałem wyraźny dźwięk odbezpieczania pistoletu.
Byłem przerażony. Moje życie nie mogło się skończyć w taki sposób. Zwykła pomyłka... Jednak mogło. Wszystko działo się zbyt szybko. Padł strzał... Poczułem ból, potem chłód w klatce piersiowej. Moje ciało upadło z impetem na ziemię, ale to nie był koniec... krzyczałem pozbawiając moje ciało energii. Z nadzieją, że ktoś mnie znajdzie... Leżałem tam... Na podłodze... Blagajac o pomoc... która nie miała nadejść. Mijały sekundy, minuty... Czas się kończył. W pewnej chwili nadszedła "odsiecz", co tak na prawdę mnie nie zadowoliło, zbyt późno... Usłyszałem znajomy śmiech dobiegajacy z korytarza. Niestety stawał się coraz cichszy. Czułem jedynie zimno, nic poza tym... Zobaczyłem przed sobą Brada. Chciałem się uśmiechnąć... Nie miałem już siły. Chłopcy dotrzymali obietnicy, lecz późno, zbyt późno...
- Connor! Boże! Ty...ty... Wyjdziesz z tego! - Krzyknął spanikowany. Wiedziałem, że to puste słowa, które nie mają teraz znaczenia. Ich treść nie zgadzała się z tym co nadchodziło nieubłaganie.
- Prze...przepraszam Was... - Szepnąłem. Wiedziałem, że to koniec... Moje powieki opadły. Nie czułem juz nic...
...Wspomnienia... Tak bolesne... Mimo, że to tylko obrazy... Niczym film... Powtarzający się w twojej głowie... Który niema końca... Jeśli nie potrafisz napisać zakończenia... Zakończenie nie istnieje...
________________________________
A oto i prolog ! Mam nadzieję, że zachęciłam do czytania ;)